wtorek, 24 czerwca 2014

Z kokpitu pilota: X-wing Starter Set.


Dawno, dawno temu w odległej galaktyce...

   Witam Was bardzo serdecznie! Zarówno tych, którzy na mój skromny blog przybywają pierwszy raz, jak i tych, którzy wchodzą już od jakiegoś czasu. Do tej pory na łamach tego portalu prezentowałem Wam moje poczynania z armią Skavenów, postanowiłem jednak dodać coś do repertuaru. Wraz z dziewczyną weszliśmy w nową grę, a mianowicie Star Wars X-wing.

  Gra bijąca rekordy popularności za oceanem nie tylko ze względu na uniwersum George’a Lucasa, ale również ze względu na samą mechanikę, od razu przyciągnęła moją uwagę. Wzbraniałem się przed wejściem w ten system, lecz bezskutecznie. Po dwóch tygodniach od zakupu pierwszego zestawu Galaktyce Gier w Pruszkowie postanowiłem na chłodno podzielić się z Wami moimi wrażeniami na temat samej gry jak i pudełka startowego.


  Na początku warto wiedzieć, że tłumaczeniem gry na polskie podwórko zajmuje się Galakta, a sama gra to oczywiście dziecko Fantasy Flight Games. Sam ten fakt może mówić wiele o jakości wykonania produktów oraz zawartości pudełka. O samych tłumaczeniach opowiem później.

  Pierwsze i najważniejsze co znajdziemy w pudełku startowym są oczywiście modele. Star Wars X-wing to dynamiczna gra gdzie strony Rebelii i Imperium walczą w przestrzeni kosmicznej w szybkich starciach eskadr myśliwskich. Statków na chwilę obecną jest sporo, a niektóre nie pojawiały się nawet w filmach! Zauważyć należy, że FFG dostała licencja na starą trylogie razem z tzw. Expanded Universe, czyli tworami fanów, a także komiksami i grami. Świetnym przykładem może być postać znana  raczej starszym graczom i fanom Gwiezdnych Wojen - Kyle Katarn’a. Lecz o nim może w przyszłości. W starterze otrzymujemy trzy kultowe statki. Po stronie Rebelii jest to X-wing, dla Imperium dwa Myśliwce Tie. 

 Imperialne myśliwce Tie
Kultowy X-wing

  Na początku byłem sceptycznie nastawiony do pomysłu gotowych, pomalowanych modeli, ale co raz bardziej się do niego przekonuję. Oczywiście zawodowe zboczenie gracza, który przez tyle lat grał w WFB, pcha mnie do sięgnięcia po czarny podkład i zrobienie tego „lepiej”. Stwierdziłem jednak, że jest to stratą czasu i poniekąd pieniędzy, skoro i tak płacę za gotowe już figurki. Modele, które są pomalowane nieźle, co cieszy, gdyż po wyjęciu z pudełka praktycznie od razu możemy zacząć zabawę. Pokrótce dodam, że przez „szybkę” myśliwce wydawały mi się dość kruche, lecz po wyjęciu okazuje się, że zrobione z dobrego plastiku nie wydają się aż tak ekstremalnie łamliwe. Co innego mogę powiedzieć o plastikowych nasadach, w które wbijamy pręciki, aby przytwierdzić model do podstawki. Zdarzyło mi się już jeden skleić, dlatego zalecam ostrożne usytuowanie modeli.

  Zestaw zawiera także obrotowe wskaźniki manewrów dla każdego ze statków. Każdy myśliwiec dysponuje innym wachlarzem ruchów, którymi z czasem zaczynamy operować na intuicyjnie.


Obrotowe wskaźniki manewrów

  Najważniejszą rzeczą po modelach myśliwców są ich karty. Karty z grubsza dzielą się na dwie kategorie: karty pilotów i karty wszelakich ulepszeń. Każdy statek mogą pilotować różni piloci, a każdy z nich posiada (bądź nie) specjalne umiejętności, a także różni się od innych wyszkoleniem w pilotażu. I tak po stronie rebelii do naszego X-winga możemy posadzić za sterami między innymi: Pilotów z Eskadry Czerwonych, Biggs’a Darkflighter’a bohatera bitwy Yavin, gdzie jako Czerwony Trzy zginął przyczyniając się do zniszczenia starej Gwiazdy Śmierci, był on także przyjacielem z dzieciństwa Luke’a Skywalker’a, którego również znajdziemy w tym zestawie.

 Karty pilotów Rebelii

  Jeśli chodzi o pilotów Imperium, siłą rzeczy, nie będą tak dobrze rozpoznawalni jak ci z Rebelii, nie oznacza to jednak, że pozostają oni bezimienni! Piloci Eskadry Obsydianowych czy skrzydłowy Lorda Vadera również w bitwie o Yavin – Mauler Mithel to także świetni fachowcy, którzy poprowadzą siły zła.

 Karty pilotów Imperium

  Podsumowując dostajemy – 4 karty pilotów dla sił Rebelii, 9 pilotów dla Imperium, a ponadto 5 kart ulepszeń. Wraz z zestawami dodatkowymi dochodzą oczywiście nowe rodzaje ulepszeń, ale na zestaw startowy składają się m.in. ulepszenia pilotów, torpedy czy astrodroidy (np. R2D2).

 Karty ulepszeń

  Do przeprowadzenia gry potrzebne są też kości. W grze operujemy dwoma rodzajami kości ośmiościennych – czerwonymi do ataku i zielonymi do obrony. Każdy rodzaj kości ma swoje dedykowane symbole wywołujące dany efekt. W zestawie dostajemy także dwukolorową linijkę zasięgu strzałów oraz przyrządy do wykonywania manewrów.

  Zestaw wieńczy instrukcja (gdzie możemy od razu zacząć rozgrywkę oraz pełne zasady), a także różnego rodzaju tokeny, znaczniki i symbole. Znajdziemy tutaj znaczniki namierzania, asteroidy, symbole odwzorowujące tarcze, a także tokeny misji i wiele innych. Nie zabrakło też kart obrażeń. 

 Przykładowe tokeny dostępne w pudełku. W sumie dostajemy ich około 40
 Wskaźniki do wykonywania manewrów

  Za 135 złotych otrzymujemy, co by nie mówić, dużo. Oczywiście przydatność niektórych rzeczy można na pierwszy rzut oka kwestionować, lecz ze swojego mikrego doświadczenia wiem, że nie płacimy za coś czego nie będziemy później używać. Zestaw jako całość jest wykonany na wysokim poziomie,a tłumaczenia są zrobione całkiem zgrabnie. Z wersją oryginalną zasad zauważyłem jeden błąd, ale każdy gracz intuicyjnie nie zauważyłby różnicy. W zestawach dodatkowych zauważyłem jedną literówkę. Jednak przy zestawach dodatkowych chciałbym się na chwilę zatrzymać. Gra wciąga niesamowicie, rozgrywka z zestawem startowym trwa około 30 minut, potem wydłużamy ten czas do godziny. Wydłuża się on dlatego, że granie na samym starterze to raczej zabawa o określonym terminie ważności. Mimo rozegrania misji i różnych wariacji ze zmianą stron i pilotów, zmuszeni jesteśmy zakupić kolejne zestawy. Rozbudowa eskadr jest praktycznie nieodzowna i nieunikniona. Sprytny plan wydawniczy, a także zawartości pudełek niejako zmuszają nas do zakupów. Oczywiście jest to całkowicie zrozumiałe, biorąc pod uwagę fakt, że zestawy są na wysokim poziomie, a dobrą i grywalną eskadrę jesteśmy w stanie spokojnie skompletować w granicach 250 złotych.

  Grę polecam bardzo gorąco, gdyż nadaje powiewu świeżości w moim dość konserwatywnym repertuarze gier bez prądu. Gra idealna do gry z wybranką/wybrankiem ze względu na możliwość grania „prosto z pudełka”, a także czasu rozgrywki. Nie potrzeba także dużego zaplecza jeśli chodzi o zagospodarowanie miejsce, gdyż blat stołu nadaje się jak najbardziej. Sami już jesteśmy po zakupie dwóch takich zestawów, a także kilku dodatków, którymi będziemy mogli pograć nie tylko ze sobą, ale także z graczami w Galaktyce Gier.

  Dajcie znać czy Wam się podobało, co sądzicie o tego typu wpisach i serii Star Wars i czy chcielibyście jeszcze poczytać o X-wing. Niech moc będzie z Wami!

Celedor

1 komentarz: